niedziela, 3 czerwca 2007

po roku kulenia - osteoporoza?

Puscilam psa ponownie luzem, na pol spaceru, gdy wracalismy do domu.

Pies ma za soba rok chodzenia na smyczy. od czasu do czasu, gdy przeciazyl sie, kulal. ja staralam sie odkryc to maksimum, ktore dobrze toleruje, mimo chorego wiezadla (prostownika dlugiego palcow w przednich lapach). czynilam starania, zeby psu sie nie nawracalo kulenie, metoda prob i bledow. jeden z bledow - puszczenie psa luzem po dlugim okresie chodzenia na uwiezi kosztowal psa zlamanie nogi. stalo sie to, bo przy niesprawnym aparacie stawowo-wiezadlowym pies pomknal ile fabryka dala w nierownym terenie, z napedem lowczym... wyrwal sobie kawalek kosci stepu przy przeciazeniu (zlamanie typu greyhounda).

Potem byl dla mnie i mojego psa zwyczajny koszmar - zle zalozona luska, odlezyna, pies sciagajacy zgieta luske przez zlamanie... no a nie bylo latwo dostac pomocy fachowej, choc w miescie, to jak na zapadlej wsi. :-(

Potem jeszcze uslyszalam, ze pies nie bedzie juz nigdy biegal, bez chocby obejrzenia chodu psa! to mnie wbrew pozorom uspokoilo. tak samo jak w sprawie oswajania, nie dalam za wygrana. husky, ktory nie biega?! niemozliwe. w wolf parku rehabilituja duzo gorsze schorzenie.. . Nasza rehabilitacja polegala na takim dobraniu spacerow (pieszych, smyczowych), zeby sie scieraly paznokcie, a zeby pies nie kulal nastepnego dnia. najgorsze byly suki, ktore MUSIALY sie witac z moim psem, a ten glupek MUSIAL podskoczyc i sie popisac przed taka dama...

Kilka razy pies byl spuszczony ze smyczy. Za kazdym razem byl jak zwolniona sprezyna. ale warunki, ktore wymuszaly spuszczenie (bezpieczne przywitanie z innym psem), byly
bezdyskusyjne.


Nauczylam sie tak dokladnie obserwowac, czy pojawia sie minimalna nierownosc chodu, zwiastujaca pogorszenie, o ile nie wrocimy natychmiast do domu, ze momentami sprawdzalam, czy mi sie nie wydaje (czy nie mam obledu). nie wydawalo sie. zaczelam ufac ocenie cos po roku od pierwszego wypadku. puscilam psa, po dlugim spacerze. bylo dobrze, ale niezupelnie.

Wydluzylam okres oczekiwania na sposobnosc puszczania luzem, az bede pewna i takze po stopniowym przywroceniu sprawnosci miesniowej - krotkie biegi w warunkach wzglednie kontrolowanych.


I dzis byla kolejna proba wydluzenia czasu nie na smyczy. Oczywiscie gdy pies natychmiast po spuszczeniu spuszczal glupawke, zakladalam, ze nie ma rezerw i natychmiast bralam
na smycz. niech cwiczy z umiarem.

Dzis mial okazje do szalenczej galopady z powodu suki (1x), dodatkowo - glupawki (1x) i przywolania - powracal w takim oblednym pedzie, ze warto bylo patrzec!

A w drodze powrotnej nadal nie kulal! Musialam sie z wami tym podzielic! jest nadzieja!


PS. u ludzi w podeszlym wieku podaje sie suplementacje witamina D w prewencji zlaman z osteoporozy. chyba tu tez tak trzeba zrobic. Wety mowia, ze nie trzeba, ale nie
rozumiem, co mowia, bo:
- w starszym wieku ZMNIEJSZA sie ilosc ogolnie przyjmowanego pokarmu o jakies 30-50% (!). u psow tez.
- w starszym wieku zmniejsza sie ilosc wbudowanego wapna do kosci z powodu zmniejszenia ruchu czyli tak jak u ludzi moze sie pojawic zagrozenie osteporoza, u ludzi to
praktycznie 100% populacji osob starszych
- u psow aktywnosc testosteronowa byc moze przeciwdziala niszczeniu tkanki kostnej, ale przy obu powyzszych wcale nie przeczy mozliwosci pojawienia sie osteoporozy u psow z
ograniczeniem ruchowym, zywieniowym i starszych (oraz pewni u suk- wielokrotnych matek, gdy czesto nie daje sie dostatecznie dobrze uzupelniac wydatkowanego wapna.
co wy o tym sadzicie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz